TRYB JASNY/CIEMNY

Translate

Droga pisarki Gertrud von le Fort do Kościoła katolickiego - résumé prelekcji w Carmelitanum

 



9 sierpnia 2026 roku miałam zaszczyt wygłosić w warszawskim Carmelitanum prelekcję zatytułowaną „Droga pisarki Gertrud von le Fort do Kościoła katolickiego”. Opowiedziałam w niej o duchowej wędrówce jednej z najwybitniejszych katolickich pisarek XX wieku: od protestanckiego domu rodzinnego, przez studia w Heidelbergu i doświadczenie Rzymu, aż po przyjęcie do Kościoła katolickiego w 1926 roku.

Poniżej zamieszczam streszczenie prelekcji, niebawem dołączę tu link do nagrania na YT, żeby wszyscy, którzy mają takie życzenie, mogli zapoznać się z pełną treścią wystąpienia. 


PRELEKCJA I: Droga pisarki Gertrud von le Fort do Kościoła katolickiego

Résumé

Droga Gertrud von le Fort do Kościoła katolickiego nie była nagłym zerwaniem z przeszłością ani następstwem jednego przełomowego wydarzenia. Przez wiele lat dojrzewała ona do decyzji, którą postrzegała jako dopełnienie najgłębszych pragnień obecnych w jej życiu od dzieciństwa. Prowadziły ją historia, kultura, filozofia i religia, a także spotkania z konkretnymi ludźmi, piękno liturgii oraz stopniowe odkrywanie Kościoła jako duchowej ojczyzny człowieka.

Gertrud von le Fort urodziła się 11 października 1876 roku w Minden, w pruskiej Westfalii, w protestanckiej rodzinie szlacheckiej. Dom rodzinny kształtowały obowiązkowość, oszczędność i głęboka religijność zakorzeniona w kalwinizmie. Jednocześnie od najmłodszych lat uczono ją szacunku dla katolickiej pobożności. Wspominała później, że jej ojciec nakazywał dzieciom klękać, gdy podczas procesji Bożego Ciała zbliżał się Najświętszy Sakrament. Katolicyzm był wówczas dla Gertrud tajemnicą oglądaną z zewnątrz — czymś obcym i niezrozumiałym, a zarazem godnym czci.

Równie silny wpływ wywarła na nią wiara matki, lektura Biblii, dzieła Tomasza à Kempis oraz śpiewane w domu pieśni religijne. Ze względu na służbę wojskową ojca rodzina często zmieniała miejsce zamieszkania. Gertrud wcześnie nauczyła się więc odróżniać ziemską ojczyznę od „królestwa wiecznego”, będącego prawdziwym domem człowieka. Motyw pielgrzymowania, poszukiwania prawdy i odnajdywania ostatecznej ojczyzny w Bogu miał później wielokrotnie powracać w jej twórczości.

Po śmierci ojca w 1902 roku rozpoczął się nowy etap jej życia. Szczególne znaczenie miały studia w Heidelbergu, gdzie uczęszczała na wykłady z teologii, filozofii i historii. Nauczyły ją one patrzeć na chrześcijaństwo w szerokiej perspektywie dziejów oraz dostrzegać zarówno dramat podziałów między chrześcijanami, jak i trwające pod nimi pragnienie jedności.

Jednym z najważniejszych jej nauczycieli był protestancki teolog i filozof Ernst Troeltsch. Nauczył ją poważnego traktowania historii religii oraz rozumienia wiary jako rzeczywistości obecnej nie tylko w życiu jednostki, lecz także w kulturze, wspólnocie i losach całych narodów. Chociaż Troeltsch pozostał protestantem, a ich drogi religijne ostatecznie się rozeszły, jego wpływ na rozwój intelektualny Gertrud pozostał bardzo głęboki.

W okresie heidelberskim coraz wyraźniej pytała, gdzie można odnaleźć widzialną jedność chrześcijaństwa, zdolną przetrwać zmiany epok i ludzkich przekonań. Nie szukała jednak wyznania, które nakazywałoby jej potępić własną przeszłość. Pragnęła odnaleźć Kościół mogący przyjąć całe otrzymane przez nią protestanckie dziedzictwo, oczyścić je i włączyć w większą całość.

Przełomowe znaczenie dla jej duchowego dojrzewania miał pierwszy pobyt w Rzymie w 1907 roku. Gertrud przybyła do Wiecznego Miasta jako młoda protestantka zafascynowana historią i kulturą Europy. Podczas samotnej wizyty na Forum Romanum przeżyła głębokie spotkanie z wielkością dziejów i przemijalnością wszystkich ziemskich potęg. W liście do ciotki zapisała wówczas znamienne słowa: „A równocześnie upaja człowieka wieczność, którą to miasto po prostu posiada”.

Nie był to jedynie zachwyt nad starożytnymi ruinami. Rzym stawiał ją wobec pytania o to, co trwa, gdy kruszą się imperia, świątynie i ludzkie porządki. Właśnie tutaj ujawnił się jeden z najważniejszych rysów jej późniejszej duchowości: szczególna wrażliwość na spotkanie historii z wiecznością.

Jeszcze głębsze doświadczenie przyniósł Wielki Tydzień 1907 roku. Gertrud uczestniczyła między innymi w liturgii Wielkiego Piątku w bazylice św. Piotra. Poruszyły ją śpiew Miserere, wspólna modlitwa setek kapłanów i biskupów, zapach kadzidła, blask szat liturgicznych oraz monumentalna przestrzeń bazyliki. Piękno nie zatrzymywało jej uwagi na sobie, lecz kierowało ją ku tajemnicy Najświętszej Ofiary.

Szczególnie przejmujący był dla niej obrzęd adoracji Krzyża. Jako protestantka nie potrafiła jeszcze wewnętrznie w nim uczestniczyć. Liturgia stawała się jednak dla niej językiem, którego wprawdzie nie znała, lecz który zaczynała stopniowo rozumieć. Odkrywała, że rzeczywistość nadprzyrodzona nie istnieje obok świata, ale przenika historię i nadaje jej ostateczny sens.

18 kwietnia 1907 roku Gertrud uczestniczyła w audiencji u papieża Piusa X, a następnie w uroczystym konsystorzu. Ujęła ją osobowość papieża, łączącego prostotę i skromność ze świadomością odpowiedzialności za powierzony mu Kościół. Spotkanie to pozwoliło jej zobaczyć katolicyzm jako widzialną wspólnotę trwającą nieprzerwanie od czasów Apostołów. Doświadczenie ciągłości Kościoła miało stać się jednym z najważniejszych motywów jej późniejszej drogi.

Obrazy z pierwszej podróży do Rzymu powróciły po latach w powieści Chusta Weroniki. Papieskie ceremonie, bazyliki, atmosfera Wielkiego Tygodnia i szczegóły audiencji stały się częścią świata literackiego, w którym Rzym symbolizuje Kościół, a osobiste doświadczenie otrzymuje „formę niezniszczalną”.

Ważną rolę odegrały również spotkania z katolikami. Gertrud prowadziła rozmowy o wierze z nieznanym z nazwiska polskim studentem. Zetknęła się także z siostrami ze zgromadzenia Santa Maria Reparatrice, nazywanymi „błękitnymi siostrami”. Szczególna więź połączyła ją z Marie de Maillys, która odpowiadała na jej pytania dotyczące Boga, modlitwy i katolickiej tradycji. Zakonnica podarowała jej medalik Matki Bożej, zachowany przez Gertrud do końca życia.

Pisarka przyznawała później, że jej pierwsza fascynacja światem katolickim miała częściowo charakter romantycznego uniesienia. Potrafiła odróżnić estetyczny zachwyt i młodzieńczą egzaltację od dojrzałej wiary. W 1907 roku nie zamierzała jeszcze zmieniać wyznania, lecz ziarno przyszłej decyzji zostało już zasiane.

Podczas podróży do Sieny odkryła także katolickie rozumienie świętych obcowania. Spotkanie z relikwią św. Katarzyny ze Sieny pozwoliło jej zrozumieć, że święci nie są dla katolików jedynie postaciami należącymi do przeszłości. Pozostają członkami żywej wspólnoty Kościoła i świadczą o tym, że łaska może przemienić konkretne ludzkie życie.

Kolejnym ważnym etapem duchowej drogi Gertrud było przypadkowe zetknięcie z czasopismem „Hochland”, wydawanym przez Carla Mutha. Po zakończeniu I wojny światowej, gdy Europa pogrążona była w chaosie, a dawne wartości okazały się kruche, Gertrud coraz wyraźniej dostrzegała trwałość Kościoła pośród dziejowych burz.

W „Hochlandzie” odnalazła katolicką przestrzeń duchową, która nie odrzucała najdroższych wartości wyniesionych przez nią z protestanckiego domu. Doświadczyła — jak sama pisała — „obejmującego, macierzyńskiego gestu katolicyzmu”. Zaczęła rozumieć słowo „katolicki” w jego pierwotnym znaczeniu: jako powszechny, zdolny przyjąć wszystko, co prawdziwe i dobre. Dzięki temu przyszła konwersja nie musiała oznaczać zdrady rodziców ani wyparcia się otrzymanej od nich wiary.

Duchowe dojrzewanie Gertrud znalazło wyraz także w jej poezji. Już w napisanym w 1907 roku wierszu Ave Roma zwracała się do Wiecznego Miasta słowami: „Daj mojej duszy pokój, święty Rzymie!”. Jeszcze wyraźniejszym świadectwem stały się opublikowane w 1924 roku Hymny do Kościoła. Powstały dwa lata przed jej formalnym przyjęciem katolicyzmu, lecz ukazywały duszę, która wewnętrznie rozpoznawała już macierzyństwo, powszechność i duchowy autorytet Kościoła.

Publikacja Hymnów dokonała się niemal bez udziału autorki. Za pośrednictwem znajomego teksty trafiły do Dietricha von Hildebranda, filozofa i konwertyty, który niezwłocznie polecił je zaprzyjaźnionemu wydawnictwu. Francuski poeta Paul Claudel uznał, że poezja ta pozostanie i że jest przeniknięta mistycznym spełnieniem. Jego słowa utwierdziły Gertrud w decyzji o całkowitym poświęceniu się literaturze.

Przygotowanie do przyjęcia do Kościoła rozpoczęła w Baierbrunn. Wtedy wydarzyło się coś, co mogło zachwiać jej decyzją: kapłan przygotowujący ją do konwersji sam opuścił Kościół. Gertrud zrozumiała jednak, że prawda Kościoła nie zależy od wierności pojedynczego człowieka. Jej decyzja nie opierała się już na osobistym autorytecie, religijnym entuzjazmie ani estetycznym zachwycie, lecz na niemal dwudziestu latach rozeznawania.

Za radą jezuitów, zwłaszcza ojca Ericha Przywary, udała się ponownie do Rzymu. W marcu 1926 roku, w niemieckim kościele Santa Maria dell’Anima, na krótko przed pięćdziesiątymi urodzinami została uroczyście przyjęta do Kościoła katolickiego.

Konwersja była rozpoznaniem, że wszystkie najważniejsze nurty jej życia prowadziły ku temu samemu miejscu: religijność rodzinnego domu, pragnienie jedności chrześcijan, studia w Heidelbergu, doświadczenie Rzymu, liturgia Wielkiego Tygodnia, spotkanie z Piusem X, rozmowy z katolikami, przyjaźń z Marie de Maillys, odkrycie „Hochlandu” oraz poetycki głos Hymnów do Kościoła. Żadne z tych wydarzeń nie wystarczyłoby samo. Razem utworzyły spójną drogę.

Po konwersji Gertrud von le Fort zamieszkała w Baierbrunn i poświęciła się pracy literackiej. Wiara przeniknęła jej sposób rozumienia człowieka, historii, cierpienia i odpowiedzialności. Szczególne miejsce w jej utworach zajmowały kobiety, których losy ukazywała jako drogę duchowego dojrzewania i poszukiwania Boga. Jednocześnie przez całe życie zachowała głębokie pragnienie jedności chrześcijan oraz przekonanie, że Kościół katolicki przechowuje pełnię prawdy chrześcijańskiej.

12 czerwca 1956 roku Wydział Teologii Katolickiej Uniwersytetu w Monachium nadał jej tytuł doktora honoris causa. Gertrud von le Fort zmarła w wieku 95 lat, 1 listopada 1971 roku, w uroczystość Wszystkich Świętych. Jej agonia rozpoczęła się 31 października, w obchodzony w Niemczech Dzień Reformacji. Po uroczystym requiem została pochowana na cmentarzu leśnym w Oberstdorfie.

W testamencie część dochodów ze swojej twórczości zapisała zarówno Wydziałowi Teologii Ewangelickiej Uniwersytetu w Heidelbergu, jak i Wydziałowi Teologii Katolickiej Uniwersytetu w Monachium. Gest ten symbolicznie streszcza całą jej drogę. Pierwszej połowy życia, przeżytej w protestantyzmie, nie odrzuciła, lecz włączyła ją w drugą połowę — przeżytą w Kościele katolickim. Jej konwersja nie była zaprzeczeniem przeszłości, ale jej oczyszczeniem, dopełnieniem i odnalezieniem duchowej ojczyzny, ku której od dzieciństwa prowadziło ją pragnienie jedności, prawdy i wieczności.

 

 

© Anna Maternowska-Frasunkiewicz 2026
Carmelitanum, 9 sierpnia 2026 roku.

 


Komentarze

Polecane posty

Copyright © Mama lingwistka