Dialog Najświętszej Maryi Panny i Anzelma o Męce Pańskiej
William Adolphe Bouguereau, Pieta, 1876
Dialog Najświętszej Maryi Panny i Anzelma
o Męce Pańskiej
Święty Anzelm przez długi czas, wśród postów, łez i modlitw, błagał
chwalebną Dziewicę, aby objawiła mu, w jaki sposób cierpiał Jej Syn. Wreszcie
błogosławiona Dziewica ukazała mu się i rzekła: Tak wielkie i tak straszne
rzeczy wycierpiał mój umiłowany Syn, że nikt nie może o nich mówić bez wylania
łez. Jednakże, ponieważ jestem już uwielbiona, nie mogę płakać – dlatego
opowiem ci po kolei mękę mojego Syna.
Błogosławiony Anzelm pytał więc o poszczególne wydarzenia, a Najświętsza Maryja na każde odpowiadała.
ROZDZIAŁ I
O zdradzie Chrystusa i Jego modlitwie w ogrodzie
Anzelm: Powiedz mi, najdroższa Pani, jaki był początek męki Twojego Syna?
Maryja: Gdy mój Syn po wieczerzy powstał od stołu wraz ze swoimi uczniami, Judasz
Iskariota udał się do arcykapłanów i zdradzając mojego Syna sprzedał Go za
trzydzieści srebrników.
Anzelm: Jakie to były srebrniki?
Maryja: Ishmaelickie – takie same, za jakie przed czterema tysiącami lat sprzedany
został Józef. Przez dziedziczne przekazy przeszły one w ręce tych Żydów, którzy
kupili mojego Syna, a każdy z nich wart był dziesięć zwykłych monet. Judasz był
tak chciwy, że gdy zobaczył pieniądze, sprzedał za nie Chrystusa; choć Chrystus
wielokrotnie mu to zapowiadał, Judasz nie zmienił swego postępowania.
Anzelm: Czy wtedy był z Twoim Synem i z Jego uczniami?
Maryja: Nie. Tej samej nocy, gdy mój Syn spożył wieczerzę, obmył uczniom nogi, dał
im swoje Ciało i Krew oraz ich nauczał, Judasz udał się do kapłanów. Mój Syn
zaś wyszedł z Góry Syjon wraz z uczniami i przez bramę udał się ku sadzawce
Siloe, gdzie był ogród.
Wszedł do niego, a gdy uczniowie zasnęli, oddalił się od nich na rzut kamienia
i tak modlił się do Ojca: Wysłuchaj mnie, Panie, bo łaskawe jest Twoje
miłosierdzie; według wielkości Twej litości wejrzyj na mnie. Nie odwracaj
Oblicza Swego od sługi swego, bom jest udręczony – szybko mnie wysłuchaj. Nakłoń
się ku mojej duszy i wybaw ją, przez wzgląd na moich nieprzyjaciół ocal mnie. (Ps
68/69)
Anzelm: Dlaczego się modlił?
Maryja: Z trzech powodów. Po pierwsze dlatego, że był wychowany w łagodności, jako
Syn Dziewicy i zrodzony z królewskiego rodu. Ludzie szlachetni boleśniej
cierpią, gdy doznają zniewagi; po drugie dlatego, że tak wielką trwogę
przeżywał, iż pot krwawy spływał z całego Jego ciała; po trzecie – bo wiedział
wcześniej o zniewagach, bluźnierstwach, biczowaniu, ukrzyżowaniu i śmierci. Choć
jako człowiek wiedział, że ma umrzeć, natura ludzka lęka się wobec nadchodzącej
śmierci i zaciśnięcia gardła; lecz jako Bóg–Człowiek wszystko to wcześniej
przewidział. A po trzecie: wiedział, że Żydzi w Niego nie uwierzą i nie okażą Mu
miłosierdzia. Dlatego modlił się: Ojcze, jeśli to możliwe, oddal ode mnie ten kielich; wszakże nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie. (Mt
26,39)
Wtedy ukazał Mu się anioł Pański, umacniając Go i mówiąc: Bądź mężny,
Panie, aby spełniło się odkupienie rodzaju ludzkiego.
ROZDZIAŁ II
O pojmaniu Chrystusa
Po tym mój Syn wrócił do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł wtedy do nich:
Nie mogliście jednej godziny czuwać ze Mną? (Mt 26,40). I dodał: Oto
zbliża się ten, który Mnie zdradza (Mk 14,42). A oto nadciągnął Judasz z
wielką zgrają, a wraz z nim Żydzi. Judasz rzekł: Jezus jest podobny do
Jakuba, dlatego dam wam znak: Ten, którego pocałuję, jest Nim – Jego pojmajcie.
(Mt 26,48). Podszedł więc Judasz z tłumem, a On rzekł: Kogo szukacie?
Odpowiedzieli: Jezusa Nazarejczyka.
On rzekł: Ja jestem.
A gdy powiedział: „Ja jestem”, wszyscy cofnęli się i upadli na ziemię.
Znów zapytał: Kogo szukacie?
A oni powiedzieli: Jezusa Nazarejczyka.
Jezus odpowiedział: Powiedziałem wam, że Ja jestem; jeśli więc Mnie
szukacie, pozwólcie tym odejść. (J 18,4–8)
Wtedy Judasz podszedł i pocałował Go, mówiąc: Witaj, Rabbi! (Mt 26,49)
Wtedy rzucili się na Jezusa i pojmali Go. (Mt 26,50). Wówczas Piotr
dobył miecza i uderzył sługę arcykapłana, któremu było na imię Malchus, i
odciął mu ucho (J 18,10).
Anzelm: Czy stał się tam jakiś cud?
Maryja: Mój Syn wyciągnął rękę, dotknął jego ucha i uzdrowił go. (Łk 22,51). I
rzekł Piotrowi: Schowaj miecz do pochwy. Wszyscy bowiem, którzy chwytają za
miecz, od miecza giną. Czyż nie mogę prosić Ojca mego, a On nie posłałby Mi
zaraz więcej niż dwanaście legionów aniołów? (Mt 26,52–53).
Wówczas wszyscy uczniowie opuścili Go i uciekli.
Anzelm: Powiedz mi, najsłodsza Pani, czy byłaś wtedy z Nim?
Maryja: Nie.
Anzelm: Dlaczego więc, skoro tak bardzo Go miłowałaś?
Maryja: Noc była głęboka i nie było rzeczą bezpieczną, aby młode niewiasty
wychodziły na zewnątrz.
Anzelm: Gdzie zatem byłaś, Najukochańsza?
Maryja: Byłam w domu mojej siostry, matki Jana Ewangelisty.
Anzelm: Skąd więc lub od kogo dowiedziałaś się, co się stało?
Maryja: Odtąd, Anzelmie, było wiele do opłakiwania. Uczniowie biegli i z płaczem
wołali: O najdroższa Pani, Twój Syn, nasz Pan i Mistrz, został pojmany, i
nie wiemy, co się z Nim stanie ani czy nie zostanie zabity.
Anzelm: Czy płakałaś wtedy, Pani?
Maryja: Choć wiedziałam, że rodzaj ludzki zostanie odkupiony, matczyne serce
przeszył miecz boleści zapowiedziany przez Symeona (Łk 2,35).
ROZDZIAŁ III
O zaprowadzeniu Chrystusa do Annasza i zaparciu
się Piotra
Anzelm: Dokąd wówczas zaprowadzono Twojego Syna?
Maryja: Z ogrodu, o którym mówiłam, przez dolinę Jozafata, przez bramę Anny,
zaprowadzono Go do pałacu Kajfasza, arcykapłana, i faryzeuszów, w pobliżu
świątyni, do domu Annasza. Tam wypytywano Go o Jego naukę i uczniów. On zaś
odpowiedział: Ja jawnie przemawiałem do świata; zawsze nauczałem w synagodze
i w świątyni, gdzie wszyscy Żydzi się zbierają. Dlaczego Mnie pytasz? Zapytaj
tych, którzy Mnie słyszeli, co im mówiłem – oto oni wiedzą, com powiedział.
A gdy to powiedział, jeden ze sług, stojących obok, uderzył Jezusa w twarz,
mówiąc: Tak odpowiadasz arcykapłanowi?
Jezus odpowiedział: Jeśli źle powiedziałem, daj świadectwo złego; a
jeśli dobrze – dlaczego Mnie bijesz? (J 18,19–23).
Wówczas zakryli Mu oczy jak łotrowi – bo nikogo nie karano przed wyrokiem –
i przez całą noc pluli na Jego twarz i bili Go, mówiąc: Prorokuj nam, kim
jest ten, który Cię uderzył! (Mt 26,68).
Jan zaś, ponieważ był znany arcykapłanowi, wszedł do wnętrza i wprowadził
Piotra. Gdy służąca odźwierna rzekła: Czy i ty nie jesteś jednym z uczniów
tego Człowieka? (J 18,17),
Piotr zaparł się pod przysięgą, że Go nigdy nie widział ani nie znał. I
zaraz zapiał kogut. Jezus zaś obrócił się i spojrzał na Piotra, a Piotr
przypomniał sobie słowa Pana, który mu powiedział: Zanim kogut zapieje,
trzykroć się Mnie zaprzesz. I wyszedłszy na zewnątrz, Piotr gorzko zapłakał
(Łk 22,61–62).
Anzelm: Gdzie byłaś wtedy, najdroższa Pani, gdy to się działo?
Maryja: Gdy uczniowie powiedzieli mi, co się stało, wszystkie kości moje zadrżały.
Powstałam więc i pobiegłam wraz z Marią Magdaleną w stronę świątyni. Słysząc
jednak wrzawę w domu Annasza, chciałam wejść, lecz nie pozwolono mi. Stałam
więc na zewnątrz i wołałam: Ach, umiłowany Synu mój, światło oczu moich –
czyż głowa moja jest pełna wody, a oczy moje źródłem łez, abym opłakiwała
niedolę Syna mojego? (por. Jr 9,1).
Maria Magdalena biegała wszędzie, zaglądała przez okna i słysząc zaparcie
się Piotra, poruszona do głębi, opowiadała mi wszystko, co widziała, ku mojemu
bólowi z powodu jedynego Syna mego: że książęta uczniów się Go zaparli. Wtedy
rzekłam: O Jezu dobry, jaki los Cię spotka i jaki będzie koniec?
Anzelm: Czy miałaś jakąś nadzieję, że zostanie uwolniony?
Maryja: Tak – wiedziałam bowiem, że był mądry i elokwentny, i spodziewałam się, że
zostanie oskarżony i że dojdzie do sądu. Wtedy milczał jak baranek.
ROZDZIAŁ IV
O zaprowadzeniu Chrystusa do Kajfasza
Anzelm: Powiedz mi, co z Nim potem uczyniono?
Maryja: Prawie od razu zaprowadzono Go z domu Annasza do Kajfasza, arcykapłana.
Gdy po raz pierwszy, już po pojmaniu, ujrzałam Go, biegłam ku Niemu jak lwica
do swoich młodych, widząc Jego umiłowaną twarz zbrukana śliną Żydów, i wołałam
ze łzami: Ach, najsłodszy Synu, jakże okrutnie i jakże często, umiłowany
mój, muszę Cię oglądać w takim stanie! Któż zniesie ten widok?
Chciałam Go objąć, lecz nie pozwolono mi się zbliżyć; Żydzi brutalnie Mnie
odepchnęli, rzucając obelgi. Tłum wszędzie się zbierał – tak jak wtedy, gdy
skazywano łotrów.
Był łagodny i nie otworzył swoich ust. A mimo to było w Nim coś tak
ujmującego, że spodziewano się, iż zostanie uwolniony. Lecz po upływie
krótkiego czasu ukazał się jakby trędowaty. Przyprowadzono bowiem przeciw Niemu
wielu fałszywych świadków, którzy oskarżali Go, że mówi przeciw Prawu i chce je
znieść.
W końcu wystąpili dwaj fałszywi świadkowie, mówiąc: Ten powiedział: Mogę
zburzyć świątynię Boga i w trzy dni ją odbudować (Mt 26,61).
Kajfasz rzekł do Niego: Nic nie odpowiadasz na to, co oni przeciw Tobie
zeznają? (tamże, 62).
Jezus odpowiedział:
Jeśli wam powiem, nie uwierzycie Mi; a jeśli was
zapytam, nie odpowiecie Mi ani Mnie nie uwolnicie. Odtąd jednak ujrzycie Syna
Człowieczego siedzącego po prawicy mocy Bożej i przychodzącego na obłokach
nieba. (Łk 22,67–69).
Wtedy arcykapłan rozdarł swoje szaty, mówiąc: Zbluźnił! Na cóż nam
jeszcze świadkowie? Co wam się zdaje?
A wszyscy wołali: Winien jest śmierci! (Mt 26,65–66).
Wyrok ten przebił moją duszę jak miecz – zgodnie z proroctwem Symeona.
ROZDZIAŁ V
O zaprowadzeniu Chrystusa do Piłata
Anzelm: Dokąd Go wówczas zaprowadzono?
Maryja: Przed sąd Piłata.
Anzelm: Czy miałaś wówczas jakąś nadzieję, najdroższa Pani?
Maryja: Wielu miało nadzieję, gdyż zgromadził się tłum, który często słuchał Go z
radością. Sądzono bowiem, że jeśli niewinność zostanie ujawniona, uwolnią Go z
rąk Żydów. Lecz wtedy wszyscy jednomyślnie wołali przed Piłatem: Ukrzyżuj
Go! Ukrzyżuj! (Łk 23,21). Zarzucano Mu także, że czyni się Synem Bożym (Mt
27,43) oraz że zabrania płacić podatek Cezarowi (Łk 23,2). Piłat zapytał Go
więc o królestwo, mówiąc: Czy Ty jesteś Królem Żydów?
Jezus odpowiedział: Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby było z
tego świata, moi słudzy walczyliby, abym nie został wydany Żydom.
Piłat rzekł: A więc jesteś królem?
Jezus odpowiedział: Tak, Ja jestem królem. Ja się na to narodziłem i
na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z
prawdy, słucha głosu Mego.
Piłat rzekł do Niego: Cóż to jest prawda? (J 18,33–38).
Pytanie to nie było skierowane tylko do Chrystusa, lecz do wszystkich,
którzy mieli Go uwolnić. Gdyby Go jednk uwolnili, rodzaj ludzki nie zostałby
odkupiony.
Wtedy Judasz, widząc, że został potępiony, poruszony skruchą, zwrócił
trzydzieści srebrników arcykapłanom i starszym ludu, mówiąc: Zgrzeszyłem,
wydając krew sprawiedliwą.
Oni zaś rzekli: Cóż nas to obchodzi? To twoja sprawa.
I rzuciwszy srebrniki w świątyni, odszedł i powiesił się (Mt 27,3–5).
Piłat natomiast, zwoławszy arcykapłanów, przełożonych i lud, rzekł do nich:
Nie znajduję żadnej winy w tym Człowieku (Łk 23,4.14).
Oni jednak nalegali, mówiąc: Podburza lud, nauczając po całej Judei,
począwszy od Galilei aż dotąd.
ROZDZIAŁ VI
O zaprowadzeniu Chrystusa do Heroda i ponownym
odesłaniu do Piłata
Gdy Piłat usłyszał o Galilei i dowiedział się, że Jezus jest
Galilejczykiem, posłał Go do Heroda, który wówczas przebywał w Jerozolimie. Herod
bardzo się ucieszył na widok Jezusa, gdyż od dawna pragnął Go zobaczyć. Słyszał
bowiem wiele o Nim i spodziewał się, że ujrzy jakiś znak uczyniony przez Niego.
Zadawał Mu więc wiele pytań (Łk 23,6–9), lecz Jezus nic mu nie odpowiedział. Herod
ubrał Go w szatę lśniącą i szyderczą, drwiąc z Niego, i odesłał Go z powrotem
do Piłata.
Okrutnie obchodzono się z moim Synem. Herod i Piłat stali się wówczas
przyjaciółmi (Łk 23,12). Piłat zaś, widząc niegodziwość i okrucieństwo Żydów,
obiecał im śmierć mojego Syna, pod warunkiem jednak, że Jezus zostanie przez
Heroda potępiony, aby nie uśmiercono Go po drodze. Oddawszy więc mojego Syna,
Piłat zwołał Żydów i rzekł: Przyprowadziliście mi tego Człowieka jako tego,
który podburza lud; a oto ja, przesłuchawszy Go wobec was, nie znalazłem w Nim
żadnej winy z tych, o które Go oskarżacie. Ani Herod również – bo odesłałem was
do niego, a oto nic godnego śmierci nie zostało w Nim stwierdzone. (Łk
23,14–16).
Oni jednak domagali się Barabasza, który z powodu rozruchów i zabójstwa był
wtrącony do więzienia (Łk 23,18–19). Piłat po raz drugi rzekł: Cóż więc
złego uczynił? Nie znajduję w Nim winy śmierci; każę Go więc ukarać i wypuszczę.
Lecz oni wołali jeszcze głośniej: Ukrzyżuj! Ukrzyżuj! (Łk 23,21–25).
Piłat więc, siedząc na trybunale, umył ręce i rzekł: Nie jestem winien
krwi tego Sprawiedliwego.
Wiele jednak w nim było bojaźni i lęku o samego siebie (Mt 27,24).
ROZDZIAŁ VII
O biczowaniu, koronie cierniowej i zniewagach
Żydów
Piłat, chcąc zadośćuczynić okrucieństwu Żydów, kazał Jezusa ubiczować i
wystawił Go na pośmiewisko, aby ich nasycić widokiem Jego cierpienia (por. Iz
1,6). Stał się On podobny do człowieka, od stóp do głów poranionego, tak że nie
było w Nim zdrowego miejsca. Przyjęli więc bicze i wiązali Jego ręce.
Anzelm: Czy miałaś wówczas jakąś nadzieję, Najdroższa Pani?
Maryja: Bardzo wiele miałam nadziei z tego powodu, że ciało Jego – delikatne,
szlachetne i piękne, ukształtowane z najczystszych elementów – dawało mi, Jego
Matce, szczególną nadzieję. Sądziłam bowiem, że skoro Jego ciało jest tak
doskonałe, członki tak harmonijne, to litość wzruszy serca patrzących. Lecz w
jednej chwili całe Jego ciało zostało poranione uderzeniami, a powierzchnia
Jego skóry spłynęła krwią; purpura ran ogarnęła Go, tak iż stał się podobny do
trędowatego. Żołnierze następnie uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na
głowę, a odziewszy Go w purpurową szatę, drwili z Niego, mówiąc: Witaj,
Królu Żydowski! (J 19,2–3).
Korona ta była spleciona nie z delikatnych gałązek, lecz z ostrych cierni
morskich, mających bardzo twarde kolce. Wbijali więc koronę w Jego głowę tak,
że krew spływała po Jego twarzy, i w ten sposób wyprowadzili Go ozdobionego
cierpieniem przed Piłata.
Piłat wyszedł do nich i rzekł: ECCE HOMO (Oto
Człowiek)
A gdy znów wołali: Ukrzyżuj Go!, Piłat powiedział: Weźcie Go wy i
ukrzyżujcie, bo ja nie znajduję w Nim winy.
Żydzi odpowiedzieli: My mamy Prawo, a według Prawa powinien umrzeć, bo
uczynił się Synem Bożym.
Gdy Piłat to usłyszał, jeszcze bardziej się uląkł. Wszedł ponownie do
pretorium i rzekł do Jezusa: Skąd Ty jesteś?
Jezus jednak nie dał mu odpowiedzi. Piłat rzekł więc: Ze mną nie
rozmawiasz? Czy nie wiesz, że mam władzę Cię uwolnić i mam władzę Cię
ukrzyżować?
Jezus odpowiedział: Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie
dano z góry; dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał.
I odtąd Piłat usiłował Go uwolnić. Żydzi jednak wołali: Jeśli Go
uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara! (J 19,12).
Widząc Piłat, że nic nie osiąga, lecz że wzburzenie rośnie, przyjął wodę,
umył ręce wobec ludu i rzekł: Niewinny jestem krwi tego Sprawiedliwego.
A cały lud odpowiedział: Krew Jego na nas i na dzieci nasze! (Mt
27,24–25).
Wtedy Piłat, chcąc ich zadowolić, uwolnił Barabasza, a Jezusa,
ubiczowanego, wydał na ukrzyżowanie (Łk 23,25).
ROZDZIAŁ VIII
O potępieniu Chrystusa i dźwiganiu krzyża
Gdy lud, nalegając, wymusił na Piłacie wyrok śmierci przeciwko mojemu
Synowi, powiedzieli: Jezusa Nazarejczyka skazujemy na śmierć i na haniebne
ukrzyżowanie.
Anzelm: Co uczyniłaś, Najdroższa, gdy to usłyszałaś?
Maryja: Gdy ten wyrok został ogłoszony, miecz Symeona przeszył moje serce i moją
duszę.
Anzelm: O słodka Maryjo! Co się stało potem?
Maryja: Zabrali Jezusa, mojego umiłowanego Syna, i wyprowadzili Go – jak pisze Jan
– niosącego krzyż na miejsce zwane Kalwarią, czyli „Miejsce Czaszki” (J
19,16–18). Krzyż był tak wielki, że miał około piętnastu stóp[1]
długości. A ponieważ mój Syn był już bardzo osłabiony nocnymi i dziennymi
mękami, nie mógł go unieść. Dlatego – jak pisze Łukasz – pochwycili pewnego
Szymona z Cyreny i włożyli na niego krzyż, aby niósł go za Jezusem (Łk 23,26).
Uczynili to nie z litości, lecz dlatego, że z powodu słabości Jezus nie był w
stanie dalej go dźwigać.
Anzelm: Czy ktoś szedł za Nim, gdy Go prowadzono?
Maryja: Cały tłum biegł za Nim, jak gdy prowadzi się złoczyńców na stracenie.
Dlatego Łukasz pisze: Szła za Nim wielka rzesza ludu oraz kobiet, które
płakały i lamentowały nad Nim. (Łk 23,27). Także chłopcy rzucali w Niego
błotem i kamieniami. Wówczas mój Syn zwrócił się do kobiet i rzekł: Córki
jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną, lecz płaczcie nad sobą i nad waszymi
dziećmi. Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: Szczęśliwe niepłodne i łona,
które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie
na nas, a do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z drzewem zielonym to czynią,
co stanie się z suchym? (Łk 23,28–31). Jeśli Mnie tak traktują, gdy
jestem niewinny, co uczynią wam, gdy jesteście winni? (por. Łk 23,31–32).
To wywołało wielkie poruszenie i
zgorszenie.
ROZDZIAŁ IX
O Chrystusie i Jego Matce płaczącej
Maryja: Gdy wyprowadzano mojego Syna przez główną bramę miasta, pomiędzy dwoma
złoczyńcami, pod ogromnym naporem wzburzonego i znieważającego Go tłumu,
chciałam iść za Nim i patrzeć na Niego, lecz z powodu wielkiej liczby ludzi i
obelg nie mogłam się do Niego zbliżyć.
W końcu jednak, idąc z Marią Magdaleną boczną ulicą, okrążającą pewną
sadzawkę, doszłyśmy do miejsca przy tej sadzawce. Tam spotkałyśmy mojego Syna,
zeszpeconego, przygniecionego bólem. On zaś, nachyliwszy się ku mnie, rzekł: Witaj,
Matko Moja.
A ja, wybrana Matka, tyle od Niego doznawszy łask i wychowawszy Go w
ubóstwie i pokorze – czy mogłam, widząc Go tak zelżonego i wzgardzonego, nie
pójść za Nim i nie towarzyszyć Mu, choćby wszyscy Nim gardzili?
ROZDZIAŁ X
O ukrzyżowaniu i podniesieniu krzyża
Maryja: A gdy przyszli na miejsce zwane Kalwarią, tam Go ukrzyżowali, a wraz z Nim
dwóch łotrów – jednego po prawej, a drugiego po lewej stronie (Mk 15,27).
Anzelm: W jaki sposób to uczyniono?
Maryja: Słuchaj, Anzelmie, gdyż to, co teraz powiem, jest niezwykle bolesne, a
żaden z ewangelistów nie opisał tego szczegółowo.
Gdy przybyli na Kalwarię, złoczyńcy i okrutni oprawcy obnażyli Jezusa,
mojego jedynego Syna, całkowicie z szat. Ja zaś omal nie zemdlałam. Następnie
przyjęli żelazny gwóźdź i przebili nim Jego rękę do belki krzyża. Potem
położyli krzyż na ziemi, rozciągnęli Go na nim i przybili najpierw jedną stopę,
potem drugą – tak że krew nie mogła swobodnie wypływać, a rana była wypełniona
gwoździem. Następnie przywiązali Go sznurami i przybili drugą rękę mojego Syna
Jezusa, a gwoździem uderzali tak, że zadawali Mu kolejne rany. Potem pociągnęli
sznurami Jego nogi i przybili je najostrzejszym gwoździem. Wówczas całe Jego
ciało zostało tak naciągnięte, że wszystkie Jego kości i członki stały się
widoczne, aby wypełniło się słowo Psalmu: Policzyli wszystkie kości moje.
(Ps 21[22], 18). Wtedy spełniło się także proroctwo Dawida, to jest samego
Chrystusa, mówiącego w Psalmie: Słuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha. (Ps
44[45], 11). Jakby mówił do mnie, swej najdroższej Matki, i wskazywał mi, w
jaki sposób Jego ręce i nogi zostały przebite oraz jak całe Jego ciało zostało
rozciągnięte, tak że nikt inny nie mógł Mu współcierpieć, jak tylko ja sama,
Jego Matka wybrana. „Słuchaj, córko” – to znaczy: współcierp ze Mną. Gdy to
słyszałam i widziałam, miecz Symeona przeszył moje serce i duszę. Po tym
wynieśli Go z wielkim trudem i zawiesili wysoko, tak że Jego stopy nie mogły
dosięgnąć ziemi. A gdy został podniesiony, z powodu ciężaru ciała wszystkie
Jego rany się otworzyły i z pierwszych przebitych dłoni i stóp obficie
popłynęła krew.
Ja zaś byłam ubrana w prostą szatę, jaką noszą ubogie kobiety; zakryłam
głowę i całe moje odzienie nasiąkło krwią.
ROZDZIAŁ XI
O zniewagach Chrystusa na krzyżu
Anzelm: Co wydarzyło się potem?
Maryja: Gdy ukrzyżowali mojego Syna, zdjęli z Niego Jego szaty i rzucili o nie
los, aby wypełniło się to, co zostało zapowiedziane przez proroka: Podzielili
między siebie moje szaty, a o moją suknię rzucili los. (Mt 27,35–36).
I Piłat napisał nad Jego głową napis w języku hebrajskim, greckim i
łacińskim: „Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski”.
Żydzi prosili Piłata, aby tego nie pisał, lecz on odpowiedział: Com
napisał, napisałem. (J 19,19–22).
Przechodnie zaś bluźnili Mu, potrząsając głowami i mówiąc: Ha! Ty, który
burzysz świątynię Bożą i w trzy dni ją odbudowujesz – ratuj sam siebie! Jeśli
jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża!
Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie i starszymi mówili: Innych
wybawiał, siebie wybawić nie może. Jeśli jest Królem Izraela, niech teraz
zstąpi z krzyża, a uwierzymy Mu.
ROZDZIAŁ XII
O słowach Chrystusa na krzyżu
Anzelm: Jak odpowiedział mój Pan na te zniewagi?
Maryja: Mój umiłowany Syn modlił się za nich, mówiąc: Ojcze, przebacz im, bo
nie wiedzą, co czynią. (Łk 23,34).
Lud zaś stał i patrzył, a łotrzy bluźnili Mu. Wtedy spełniło się to, co mówił
Psalm: „Słuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha”. To znaczy: zobacz bluźnierstwa
przeciwko Twojemu Synowi i zobacz mój ból.
Wiedziałam bowiem, że zostałam poczęta z Ducha Świętego, i że jako dziewica
porodziłam, i że mój Syn był prawdziwie niewinny. Skoro więc oni nie wierzyli
we mnie, ja jednak wierzyłam i współcierpiałam. Wtedy znowu miecz Symeona
przeszył moją duszę. Usłyszałam bowiem łotra, który wisiał po lewej stronie,
jak bluźnił, mówiąc: Jeśli Ty jesteś Chrystusem, wybaw siebie i nas. Lecz
drugi zgromił go, mówiąc: Czy ty się Boga nie boisz, skoro jesteś w tej
samej karze? My słusznie, bo odbieramy zapłatę za nasze czyny, lecz On nic
złego nie uczynił.
I rzekł do Jezusa: Wspomnij na mnie, Panie, gdy przyjdziesz do swego
królestwa.
A Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę powiadam ci: dziś ze Mną będziesz w
raju. (Łk 23,39–43).
Anzelm: Co uczyniłaś wtedy, Najdroższa Pani?
Maryja: Stałam przy krzyżu, pełna goryczy, nie mogąc znaleźć żadnej pociechy i
były ze mną moje siostry oraz Maria Magdalena. Gdy mój Syn zobaczył mnie i
Jana, ucznia swego, którego miłował, rzekł do mnie: Niewiasto, oto syn
Twój (J 19,26). A do ucznia rzekł: Oto Matka twoja (J
19,27).
Było około szóstej godziny i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny
dziewiątej. I Jezus zawołał donośnym głosem:
„Eli, Eli, lama sabachthani?”
to jest:
„Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” (Mt
27,45–46).
Niektórzy zaś, stojący tam, mówili: On Eliasza woła.
Potem, wiedząc Jezus, że wszystko się już dokonało, rzekł: Pragnę (J
19,28).
I gdy skosztował octu, powiedział: Wykonało się (J 19,30).
ROZDZIAŁ XIII
O śmierci Chrystusa i cudach, które po niej
nastąpiły
A po tych słowach rzekł: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego (Łk
23,46).
W tym akcie oddania, jako ofiarę krwi, Chrystus powierzył Bogu Ojcu Matkę
najukochańszą, Kościół święty, najczystsze mieszkanie Ducha Świętego, oraz
wszystkich, którzy z Ducha Świętego mieli żyć aż do końca świata. A po tych
słowach skłonił głowę i oddał ducha (J 19,30).
Wtedy zasłona świątyni rozdarła się na dwoje od góry do dołu, ziemia
zadrżała, skały popękały, groby się otworzyły, a wiele ciał świętych, którzy
zasnęli, powstało; po Jego zmartwychwstaniu weszli do świętego miasta i ukazali
się wielu (Mt 27,51–53).
Setnik zaś, który stał naprzeciw Niego i strzegł Jezusa, widząc, że umarł w
ten sposób, bardzo się przeraził i sam setnik oddał chwałę Bogu, mówiąc: Prawdziwie
Ten Człowiek był Synem Bożym (Łk 23,47).
Wtedy wszystkie stworzenia współcierpiały z Chrystusem. Tylko Żydzi
pozostali zatwardziali. A wszyscy, którzy przyszli na to widowisko, widząc to,
co się stało, bili się w piersi i wracali (Łk 23,48). Stały tam również
wszystkie Jego znajome z daleka, a także kobiety, które przyszły z Nim z
Galilei, patrząc na to wszystko (Łk 23,49).
ROZDZIAŁ XIV
O łzach Matki po śmierci Syna
Anzelm: Najdroższa Pani, czy odczuwałaś jeszcze wtedy ból?
Maryja: Tak, Anzelmie, ponieważ proroctwo Symeona nie było jeszcze
spełnione: „I Twoją własną duszę miecz przeniknie”. Słyszałam bowiem Żydów –
ponieważ był dzień Przygotowania – proszących Piłata, aby połamano im
golenie i aby ich zdjęto.
Przyszli więc żołnierze i połamali golenie pierwszemu i drugiemu, którzy byli z
Nim ukrzyżowani. Gdy zaś przyszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie
połamali Mu goleni, lecz jeden z żołnierzy włócznią otworzył Jego bok i
natychmiast wypłynęła krew i woda.
A gdy to ujrzałam i poznałam, że tak okrutną rzecz uczyniono nawet po Jego
śmierci, dusza moja niemal wyszła z ciała – i wtedy prawdziwie wypełniło
się proroctwo Symeona.
Wówczas stałam na zewnątrz, płacząc i wołając: Ach, mój umiłowany Synu,
światłości oczu moich! Kto da mojej głowie wodę, a moim oczom źródło łez,
abym opłakiwała zabicie mojego Syna?
ROZDZIAŁ XV
O zstąpieniu duszy Chrystusa do Otchłani
Wtedy w Otchłani zapanowała wielka radość, gdy dusza Chrystusa do niej
zstąpiła i wyzwoliła Ojców. Otchłań została zburzona, a piekło zamknięte, tak
że żaden chrześcijanin nie trafia tam inaczej, jak tylko z własnej woli i przez
ciężki grzech.
Ci zaś, którzy tam byli, muszą przejść przez sąd – Chrystus bowiem piekło
zamknął.
I jest to sprawiedliwe, gdyż przed Jego śmiercią nikt nie mógł mieć doskonałej
skruchy, spowiedzi i zadośćuczynienia.
ROZDZIAŁ XVI
O zdjęciu ciała Chrystusa z krzyża i o Jego
pogrzebie
Anzelm: Co się stało potem?
Maryja: Po tym Józef z Arymatei poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa (J
19,38), mówiąc między innymi: Panie, jeśli ciało nie zostanie szybko wydane,
uczciwa Matka umrze z bólu.
Wówczas Piłat zapytał, czy Jezus już umarł i posłał po setnika, aby się
dowiedzieć, co się stało (Mk 15,44–45). Gdy się dowiedział, pozwolił Józefowi
zabrać ciało Jezusa. Zauważ, Anzelmie, jak wiele jest tu do opłakiwania. Gdy
Józef zdejmował ciało, stałam przy krzyżu, nieprzytomna. Oczekiwałam chwili,
gdy ramiona zostaną rozwiązane, aby móc Go dotknąć i ucałować – i tak też się
stało. A gdy został zdjęty z krzyża, z wielką troską położyli Jego ciało na
ziemię. A ja, przyjąwszy Jego głowę na swoje łono, zaczęłam gorzko płakać: Ach,
najsłodszy Synu, jakąż pociechę miałam w Tobie, a teraz widzę Cię martwego
przede mną!
Wówczas podszedł Jan Ewangelista i upadł na kolana przy stopach Jezusa,
płacząc i mówiąc: Ach, ach, jakże słodkie były Twoje słowa, a jak straszny
jest ten widok!
Wtedy Piotr również przyszedł i pamiętając, że się Go zaparł, gorzko
zapłakał. A Maria Magdalena, płacząc ponad wszystkich, upadła do stóp mojego
Pana, mówiąc: Któż mi teraz przebaczy moje grzechy? Kto mnie teraz
usprawiedliwi przed Symeonem i przed moimi siostrami?
Przyszedł także Jakub, brat mojego Syna, który był do Niego bardzo podobny,
i z wielkim płaczem mówił: Ach, Panie i Mistrzu najdroższy, jakże okrutnie
zostałeś potraktowany! Oto ręce i nogi Twoje są przebite gwoździami; całe Twoje
ciało jest poranione; od stóp aż po głowę jesteś cały w ranach! I
poprzysiągł, że ani pokarmu, ani napoju nie przyjmie, dopóki nie upodobni się
do Niego w cierpieniu. Potem przyszli inni uczniowie, płacząc i
lamentując nade mną; a Syn mój był mi pociechą i uczniowie byli mi pociechą, bo
wiedziałam, że mój Syn jest uwielbiony u Ojca, że w Jego ciele pozostało pięć
ran i blizny, które zachowa aż do dnia sądu, i że potem ukaże się święty i
chwalebny w ciele, w jakim nigdy wcześniej nie był. Z tego powodu ja i
uczniowie doznaliśmy wielkiej pociechy. Gdy chciano Go pogrzebać, z wielkim bólem
ledwie zgodziłam się, mówiąc: Najdroższy Janie, zostaw mi jeszcze mojego
Syna, którego nie mogłam mieć żywego.
Lecz ponieważ musiało się tak stać, błagałam, aby mnie z Nim razem
pochowano. Jan odpowiedział: Tak, Pani najdroższa, inaczej być nie może,
gdyż tak zostało postanowione dla zbawienia rodzaju ludzkiego.
W końcu, zmuszona, zgodziłam się na pogrzeb. A gdy został złożony w grobie,
chciałam wejść do grobu i rzucić się na Niego, i z wielką boleścią płakałam,
tak że wszyscy płakali. A gdy Jan chciał mnie zaprowadzić do miasta i odsunąć
od grobu, z płaczem go błagałam: Najdroższy Janie, nie czyń mi tej krzywdy,
abyś mnie oddzielał od mojego umiłowanego Syna Jezusa, którego spodziewam się
ujrzeć zmartwychwstałego.
Niech wszyscy wiedzą, że Jan mnie w końcu zabrał i niemal siłą wprowadził
do miasta. Widząc mnie w zakrwawionej szacie, stojącą pod krzyżem, na którą
spływała krew Jezusa, wszyscy jednogłośnie z jękiem wołali: O, jakaż krzywda
została wyrządzona tej najszlachetniejszej Pani w Jerozolimie i Jej Synowi!
Lecz Żydzi z zawiści wystawili straż przy grobie. Chrystus zaś, jak później
świadczył Józef, ukazał mu się po śmierci. Po czterdziestu latach przyszli
Tytus i Wespazjan i zburzyli Jerozolimę; a Żydzi, którzy sprzedali Chrystusa za
trzydzieści denarów, sami zostali sprzedani – trzydziestu za jeden denar.
Ach, oblubienico moja umiłowana – spójrz,
jakie kary cierpię dla ciebie.
Nie uląkłem się tego,
co czynią krzyż, włócznia i gwoździe.
Goryczy skosztowałem,
bo umiłowałem cię gorąco.
Odpłać Mi więc wzajemnością –
i ty weź swój krzyż.
Spójrz na Mnie nagiego,
biczami rozszarpanego,
pośród łotrów,
haniebnie do krzyża żelazem przybitego,
octem na krzyżu napojonego,
po śmierci włócznią w bok zranionego.
O Jezu, zbawienie wszystkich!
O godny podziwu i miłości!
O Jezu mój umiłowany, Boże mój!
Nie wzgardziłeś mną nędzną.
O zwierciadło, o jasności aniołów!
Wstąpiłeś na drzewo Krzyża
i rozpostarłeś na nim ręce i członki,
ozdabiając je kwiatem krwi
wypływającej z korzeni Twego ciała.
Cóż oddam Panu za wszystko, co mi uczynił?
Kielich zbawienia przyjmę
i wezwę Imienia Pana.
(Ps 116 [115], 12–13)
Bogu niech będą dzięki.
Tu kończy się opowiadanie Najświętszej Maryi Panny o Męce Pańskiej
skierowane do błogosławionego Anzelma.
Tekst łaciński stanowi utwór anonimowy, tradycyjnie przypisywany bł. Anzelmowi z Canterbury (Pseudo-Anzelm), powstały w średniowieczu i znajdujący się w domenie publicznej.
Niniejszy przekład z łaciny na
język polski stanowi samodzielne opracowanie twórcze i podlega ochronie prawa
autorskiego. Wszelkie prawa do przekładu przysługują Wydawnictwu Ancilla.
Komentarze
Prześlij komentarz